sypialnia i wróciła do łó¿ka. Dziecko ukoiło leki, ale wcia¿

- To... to... - Westchnęła, opadła z sił i położyła mu dłonie
Z trudem wytrzymała jego spojrzenie.
i radosnych pisków Kelly nie pomagało. Te dźwięki konkurowały
-Wystarczy, że pokażę ci część mojej twarzy.
różne figle, ale nigdy jeszcze nie uciekali.
Tramwaj ruszył, zostawiając w tyle szkołę i symbol dziewiczej Marii.
płaszcz przeciwdeszczowy, złapała torebkę i wybiegła na dwór.
ją do pokoju córki. Kociak zaczął się wiercić. Mruczał i lizał go
Przysunęła się do niego, ściskając jeszcze mocniej jego dłoń.
– Julianno. – Dotknął jej twarzy. – Spójrz na mnie.
kogo wprowadziłaś do naszego życia. Mordercę! Psychopatę!
- Patrzę na twoją nieskazitelną twarz - powiedział. -I czuję
zajmiemy się w dogodniejszym terminie.
Jeden za drugim chłopcy ruszyli ku drzwiom. Darren


trafił do nieba. O, nie. Caleb smażył się pewnie w piekle. I dobrze. Świetnie. Zasłużył sobie na taki los, bo jego

Emma nerwowo się wierciła. Nie płakała, ale co jakiś czas pojękiwała.
Dzięki temu, że opanował tę sztukę niemal do perfekcji, stał się jednym
werandy. Lecz facet nie odchodził. Miał nawet czelność usiąść

- Naprawdę?

firmy. Piec lat temu nagle zaniechał tej działalnosci i osiadł,
nim porzadek, jakiego tu jeszcze nie widziała. Zapewne kiedy
- Nie boję się o siebie. - Przechylił głowę i spojrzał na nią znad okularów.

ci dzień?

- Proszę posłuchać. Nie sądzę, żebym miał pani cokolwiek do powiedzenia. Słyszałem, że przeprowadziła pani
Scisneło ja w gardle na mysl o tym, ¿e ten me¿czyzna, jej
przybył do San Francisco, ani razu nie widział swojego